Świeczniki z nabojów i panikadiło z drutu kolczastego. Jaka była świątynia-blindaż na pozycjach pod Krewem

3 marca 2024
świątynia-blindaż
Świątynia-blindaż w okolicach Krewa

W rosyjskim czasopiśmie „Iskry” 25 grudnia 1916 roku został opublikowany artykuł o tajemniczej świątyni-blindażu. Reportaż został zrobiony z pozycji bojowych, dlatego ani autor wiadomości, ani dokładne miejsce nie zostały zaznaczone. Jednak wiadomo, że chodzi o obiekt na terytorium powiatu oszmiańskiego, i, jak się okazało – obok Krewa.

Cerkwie polowe przy formacjach wojskowych były dość rozpowszechnionym zjawiskiem na froncie. Nierzadko zadziwiały swoją architekturą i wystrojem. Gdyby nie ich tymczasowy charakter, mogłyby być prawdziwymi pomnikami tamtej wojny.

Świątynia na krewskich pozycjach nie była wyjątkiem. Jej budownictwem kierował ktoś szt.-k. B-ski (najprawdopodobniej skrót oznacza rangę sztabskapitana). Cerkiew została wzniesiona w trzytygodniowym terminie i przypominała sobą blindaż. Autor artykułu zaznacza, że z daleka było ciężko określić, że to – cerkiew: budynek był głęboko wkopany we wzgórze i zlewał się z nim.

świątynia-blindaż
Wejście do cerkwi

„Tylko wejście do katakumby, wyłożone dzikimi kamieniami, którymi był usypany jeden bok wzgórza, i stylowe, w guście starożytnych bilibińskich cerkwi i pałaców, ganek oraz wieżyczki na wzgórzu, które odpowiadają kopułom i uwieńczone krzyżami, przyciągają uwagę swoją niezwykłą i swoistą urodą”, – opisuje zewnętrzny wygląd autor.

Jakie było wnętrze

Ściany i sklepienia były wyciosane z nieociosanych smukłych sosen. Ciemne ściany blindażu podkreślały nieoczekiwaną biel ikonostasu. Według słów autora artykułu, odłamki pocisków były wstawione w ramy ikonostasu i ikon, przebitych tymi samymi odłamkami. Panikadiło wojskowi zmajstrowali z drutu kolczastego, a metalowe koła z przylutowanymi do nich nabojami z powodzeniem wykonywały niezwykłą dla nich pokojową rolę świeczników. W jednym z kątów świątyni były zebrane i wystawione w szereg chłopskie ikony. Tym samym kąt przypominał zwykłą bożnicę chłopskiej chaty Białorusina.

świątynia-blindaż
Raka z relikwiami świętych

Z wyjątkową dbałością, miłością i głębokim uczuciem piękna B-ski ozdobił przybudówkę świątyni – pieczarę, gdzie była przechowywana zdobyta gdzieś raka z częścią świętych relikwii. Do tego schronienia ze świątyni prowadziło niewielkie przejście podziemne. „Piękna krata z podków z błyszczącym miedzianym emblematem Chrystusa na początku podziemnego przejścia i skrzydłowe rzeźbione drzwi z archaniołem na niej, który jakby ochrania ognistym mieczem wejście do pieczary, stwarzają wrażenie tajemniczości i znaczności. Sama pieczara z relikwiami, które są umieszczone pod brokatowym pokrowcem na podobnym do nagrobka kamiennym stole, migotanie lampady i bolesne oblicze Chrystusa na tle czarnego aksamitu zadrapowanej ściany – wszystko to pozostawia niezapomniane wrażenie tajemniczego spokoju i modlitewnego stanu,” – dzieli się swoimi wrażeniami frontowy korespondent.

Gdzie mogła znajdować się świątynia

Polowa świątynia została wzniesiona koło wsi D. powiatu oszmiańskiego i poświęcona ku czci świętego Mikołaja, a jej ikonostas i naczynia przeniesione z wpół zrujnowanej cerkwi wsi S.

W powiecie oszmiańskim, w skład którego wchodziły kiedyś i ziemie współczesnej Smorgońszczyzny, było nie tak dużo siół czy miasteczek, które zaczynały się na literę S, jeszcze mniej z nich miało zrujnowane wojną cerkwie. Smorgoń od razu odpada, bo na początek wojny ona była już miastem. Słowieńska cerkiew znajdowała się na tyłach po rosyjskiej stronie obrony i nie poddała się zrujnowaniu. Pozostaje wieś Sutkowo, która rozmieszczała się akurat na granicy rosyjsko-niemieckiego frontu. Sutkowska cerkiew Przemienienia Pańskiego, przystosowana przez Rosjan z początkiem bojowych działań pod lazaret i punkt obserwacyjny, naprawdę była mocno uszkodzona, bo systematycznie poddawała się ostrzałowi niemieckiej artylerii. Wszystkie naczynia cerkiewne mogły być przeprawione w bardziej bezpieczne miejsce. Najprawdopodobniej, takim miejscem i stała się nowo zbudowana świątynia-blindaż, o której opowiada się w artykule. Pozostaje określić, koło jakiej wsi na literę D była rozmieszczona ta odmienna cerkiew. Najprawdopodobniej, trzeba szukać na pozycjach Rosjan gdzieś w pobliżu Sutkowa. To mogły być wsie Dowbuciszki (Dowbuczki) i Długi Łóg wołosti bienickiej, Draki – smorgońskiej, Dachny i Dojniewce – krewskiej.

świątynia-blindaż
Wystrój wewnętrzny świątyni

W czasie dawnych krajoznawczych wędrówek smorgoński amator starożytności Włodzimierz Prychacz zapisał od starych mieszkańców z sutkowskich okolic informację o wykopanych gdzieś w tych miejscach przez rosyjskich żołnierzy „katakumbach sporych rozmiarów, część których wychodziła na powierzchnię”. Według mniemania jednego z opowiadaczy, to były składy artyleryjskie. Tę wersję potwierdza informacja, zapisana kiedyś przez nauczyciela historii ze Smorgoni Rościsława Szczasnego od mieszkańca wsi Pasynki Włodzimierza Skrobota, który urodził się w 1898 roku. Ten, jak się okazało, w czasie wojny pracował w tym samym składzie.

Całkiem obok wsi Pasynki, gdzie żył Włodzimierz Skrobot, znajdował się punkt osadniczy na literę D – Draki (współczesna nazwa – Wiasiennaja). Możliwe, że wspomniany skład artyleryjski początkowo i był tą podziemną świątynią. I kiedy Rosjanie latem 1917 roku rozpoczęli przygotowanie do swojej operacji ofensywnej na dużą skalę, mogli go częściowo czy całkowicie przystosować dla wojennych celów.

W latach 50. ubiegłego wieku na miejscu dawnego składu artyleryjskiego (i, jak się domniema, podziemnej cerkwi) powstała żwirownia.