Hub kulturalny na linii frontu: teatr polowy, kino i kasyno pod Krewem w latach I wojny światowej

Podczas I wojny światowej wieś Bobry, położona 10 kilometrów na południe od Krewa, była bazą dla niemieckiego 75. Pułku Piechoty Landwehry. W samej wsi i okolicach, aby podtrzymać morale, żołnierze i oficerowie zdołali stworzyć unikalną infrastrukturę wypoczynkową: od luksusowego kasyna po teatr polowy, na którego scenie wystawiano dzieła przyszłych gwiazd Hollywood.
Jak wyglądało kasyno
W kompleksie leśnym w pobliżu Bobrów zbudowano kasyno oficerskie. Wojskowi ironicznie nazywali je „budynkiem luksusowym” ze względu na niezwykły jak na front komfort.
Dekorowaniem zajął się profesjonalista – podoficer Ebert, który w cywilu był kierownikiem rekwizytorni w hamburskim teatrze „Thalia”. Wewnątrz wykorzystano elementy przywiezione ze zniszczonych dworów (na przykład meble z brzozy i świerku). Główna sala została ozdobiona obrazami, portretami kajzera i dowódców, a także tablicą pamiątkową z listą bitew pułku. Szczególną przytulność tworzyły oryginalne lampy wykonane z kół od starych kołowrotków oraz wykończenie okien gustownie dobranymi firankami.

Dla miłośników szachów i kart w kasynie znajdował się specjalny pokój gier, wyposażony w krzesła z rzeźbionymi oparciami, których wzory odzwierciedlały kolory kart. Wielka sala, nazwana „Pokojem Hanzeatyckim”, służyła jako jadalnia.
Kasyno nie tylko pełniło funkcję miejsca odpoczynku i oficjalnych spotkań, jak na przykład wizyta burmistrza Hamburga w 1917 roku, ale miało także funkcję charytatywną: zysk ze specjalnego sklepu oficerskiego przy kasynie przekazywano na fundusz pomocy wdowom i sierotom po żołnierzach pułku.
Kino i operetka przyszłego nominata do Oscara na scenie teatru objazdowego
Żołnierzom wolnym od służby pozwalano na udział w pokazach kinowych, które odbywały się w dużym drewnianym budynku służącym do ćwiczeń. Jednak doświadczeni frontowcy często odnosili się do nich z ironią i krytyką: nie podobały im się nierealistyczne sceny wojenne, najwyraźniej wyreżyserowane przez osoby bez doświadczenia bojowego, lub filmy, w których główna gwiazda niemieckiego kina Henny Porten pojawiała się w roli uwodzicielskiej Kirke, ubrana w skromny mundur pielęgniarki.

Znacznie większym sukcesem i szczerą sympatią żołnierzy cieszyły się występy na żywo. Przy pełnych salach odbywały się wieczory satyryczne znanego mistrza recytacji Marcela Salzera oraz inscenizacje profesjonalnej objazdowej trupy teatralnej, w skład której wchodziły także aktorki, co było rzadkością na pozycjach frontowych.
Jak wiadomo z zachowanych pocztówek, w tym teatrze polowym 2 i 3 sierpnia 1917 roku wystawiano operetkę „Das Glücksmädel” (Szczęśliwa dziewczyna). Muzykę do operetki napisał wybitny austriacki kompozytor Robert Stolz.


W latach I wojny światowej autor służył w austriackiej armii cesarskiej. Po okupacji Austrii przez nazistowskie Niemcy Stolz wyemigrował do USA, gdzie kontynuował karierę w Hollywood. Tam kompozytor był dwukrotnie nominowany do Oscara: w 1941 roku za muzykę do filmu „Spring Parade” (Wiosenna parada) i w 1944 roku za film reżysera René Claira „It Happened Tomorrow” (Zdarzyło się jutro).
Jak jeszcze bawili się żołnierze
W każdą niedzielę po południu, przy dźwiękach orkiestry pułkowej, odbywały się zawody piłkarskie, które przyciągały liczną widownię z sąsiednich rejonów. Z dziennika pułkowego wiadomo, że przy kasynie planowano urządzić kort tenisowy, jednak brakuje informacji, czy projekt ten zdążono zrealizować.

W zimie żołnierze jeździli na sankach lub po prostu ślizgali się po lodzie. Dla oficerów organizowano tradycyjne polowania, a młodsi oficerowie przechodzili kursy jazdy konnej. Niektórzy żołnierze zajmowali się wytwarzaniem pamiątek z odłamków pocisków lub innego złomu wojskowego, tworząc popielniczki, noże do listów i inne przedmioty dekoracyjne.
Prawdziwą pasją żołnierzy stało się zagospodarowanie terenu wokół swoich ziemianek i sztabów. Zakładali kwietniki, ogrody warzywne, a nawet sady. Miłość do ogrodnictwa docierała nawet do samych okopów na linii frontu, gdzie żołnierze tworzyli niewielkie „skalniaki”. W rejonie parku dworskiego urządzono Dom Żołnierza. Tutaj frontowcy mogli odpocząć od wilgotnych ziemianek i poczytać książki z biblioteki.
Wśród wojskowych popularna była hodowla królików, co również pomagało urozmaicić wyżywienie.









