Zamek w Krewie i jego rodzony brat na zdjęciach uczniów Jana Bułhaka

Krajoznawca Kastuś Szytal odnalazł w archiwach Muzeum Narodowego w Warszawie album fotograficzny fotografów Edmunda i Bolesławy Zdanowskich z nieznanymi dotąd zdjęciami zamków w Krewie i Miednikach z lat 30. XX wieku.
Zdanowscy byli uczniami, a później pracownikami atelier fotograficznego słynnego białoruskiego artysty fotografika Jana Bułhaka w Wilnie. Oprócz pracy twórczej autorzy wykładali również fotografię. Twórcy pracowali nad tematami wspólnie, dlatego swoje zdjęcia podpisywali jako wspólną pracę. W latach 1930. i 1940. dużo fotografowali Wilno. W tym samym czasie małżeństwo odwiedziło nasz region i udokumentowało zamki w Miednikach i Krewie, a także meczet w Dowbuczkach.
Jak autorzy zobaczyli zamek w Krewie
Wizerunków samego zamku, tak jak wyglądał on w tamtych czasach, nie można nazwać nowymi. Przynajmniej podobne zdjęcia z dwudziestolecia międzywojennego można znaleźć na fotografiach samego Jana Bułhaka czy Alfonsa Wysockiego. Prace Zdanowskich są przede wszystkim interesujące dlatego, że pozwalają wyobrazić sobie okoliczną zabudowę Krewa: na fotografiach można zobaczyć ulicę Zamkową, plac, na którym odbywały się słynne krewskie jarmarki, a także centrum miasteczka z jego dominantą – największym drewnianym kościołem katolickim w Zachodniej Białorusi, który przebudowano na szpital.







Zamek w litewskich Miednikach
W Miednikach fotografowie Zdanowscy również skupili się na zabytku w kontekście jego otoczenia. Autorom udało się oddać spokój i niespieszne tempo życia w miasteczku, które niegdyś było świadkiem dramatycznych wydarzeń.







Dlaczego zamki w Krewie i Miednikach uważa się za braci
W XIX wieku Władysław Syrokomla i Czesław Jankowski spisali legendę, która żyła w naszym miasteczku w tamtych czasach. Według niej zamki w Krewie i Miednikach były budowane jednocześnie. I wznosili je nie zwykli murarze, lecz potężni olbrzymi. Pracowali oni jednocześnie w Krewie i Miednikach, pożyczając sobie nawzajem młotek i przerzucając go w powietrzu przez cztery mile.
Czas budowy obu zamków rzeczywiście się pokrywa, a w ich architekturze jest wiele wspólnego. Poza tym mają jednego „ojca” – Miedniki, podobnie jak Krewo, należały do posiadłości Olgierda. Co ciekawe, wschodnia wieża zamku w Miednikach, skierowana w stronę Krewa, nosiła nazwę Wieży Krewskiej. Zarówno jeden, jak i drugi zamek spotkał podobny los. Na przykład w 1402 roku Świdrygiełło sprowadził na Miedniki niemieckich sojuszników. W tamtym roku prawdopodobnie zostały spalone drewniane umocnienia zamku oraz otaczające go miasto. Ten sam książę zaznaczył swoją obecność również w zamku w Krewie, który spalił podczas szturmu w 1433 roku. Podobnie jak zamek w Krewie, zamek w Miednikach poniósł znaczne straty w latach I wojny światowej – znaczna część zachodniego muru została rozebrana przez wojska niemieckie w celu wydobycia kamienia łamanego do budowy drogi na Mińsk.
Przygotowując ten materiał, wykorzystano tekst Aleha Dziarnowicza „Zamek w Miednikach jako wyzwanie dla białoruskich restauratorów”.









